Owoce

Owoce

wtorek, 21 stycznia 2014

[70] Mleko sojowe

Przepisu na mleko sojowe również tu nie będzie.
Chciałam tylko coś zaznaczyć, a o soi napisać więcej, innym razem, ale ponieważ ten temat ciągle wywołuje zbędne dyskusje, na tym zakończę.

Poniżej kilka informacji, z różnych medycznych źródeł, z całego świata.

1. Soja niesfermentowana jest niezdrowa!

2. Zawarty w soi kwas posiada zdolność wiązania niektórych jonów, min. Ca, Fe, Cu, Zn. Pijąc mleko sojowe nie przyswajamy tych pierwiastków.

3. Soja jest silnym alergenem.

4. Soja zawiera dużo izoflawonów, które unieczynniają się dopiero podczas obróbki w temp. 130st. C.
Pozbywanie się tych związków podczas przetwarzania w tak wysokiej temp. powoduje jednocześnie wytrącanie związków kancerogennych.

5. Soja zawiera dużo fitoestrogenów. Niektórzy lekarze twierdzą, że podawanie tychże niemowlętom i małym dzieciom to po prostu trucie. Małe dziecko żyjące na samym mleku sojowym przyjmuje tyle estrogenów, ile przyjmowałoby zjadając 5 tabletek antykoncepcyjnych o przeciętnej "mocy".

6. Spożywanie większych ilości nieprzetworzonej soi ma związek z niedoczynnością tarczycy i rakiem piersi. /Potwierdzone badaniami z 1958 roku!/

7. Podawanie mleka sojowego dzieciom płci męskiej wpływa na ich późniejszą płodność.

8. Drastyczny wzrost zachorowań na raka tarczycy u  nastolatków powiązano ze spożywaniem odżywek na bazie soi przez tychże pacjentów w okresie niemowlęcym i wczesnodziecięcym. /Potwierdzone badaniami i opublikowane w 1995 roku przez National Cancer Institut./

9. Dwie szklanki sojowego mleka spożywane codziennie, po miesiącu dają już wymierny efekt w postaci wpływu na cykl miesięczny kobiety. Potwierdzone badaniami.

10. Mleko sojowe jest produktem odpadowym, powstającym przy produkcji tofu, a nie żadnym cudem dietetyki.

11. Mleko sojowe jest wybitnie ochładzające, a co za tym idzie źle wpływa na przewód pokarmowy dzieci (i nie tylko). Dzieci karmione wyłącznie mlekiem sojowym zwykle mają źle rozwinięty układ trawienny.

12. Soja nieprzetworzona jest winna szybkiemu rozwojowi płciowemu kobiet, w krajach gdzie spożywa się ją jako produkt podstawowy.


***

Informacje te nie pochodzą z moich badań.
Pochodzą z takich źródeł jak np. National Cancer Institut czy też Instytut Ekologii i Ewolucji Rosyjskiej Akademii Nauk i National Association for Security Gene. 
Można się z nimi zgadzać, albo i nie. Wolna wola.
Ja tylko zaznaczam temat, bo taki jest na świecie. Ciągle dyskutowany, ale jest.

Ja nie jestem w stanie tych badań sprawdzić, ale skoro są, tzn. że coś jest na rzeczy i cudownym lekiem soja na pewno nie jest.
Z tego też powodu nie przygotowuję i nie polecam mleka sojowego. Zwłaszcza dla dzieci. Tym bardziej, że zwykle zastępujemy mleko modyfikowane roślinnym już u dzieci całkiem malutkich, a te piją mleko z flachy, jedzą mleczne kaszki, a wszystko to po kilka razy dziennie.

Poza tym jest wiele smaczniejszych opcji, np. mleko migdałowe, orzechowe, nawet z kaszy jaglanej można zrobić "mleko".

Proszę sobie wybrać z powyższego co komu pasuje, albo całość odrzucić.
Wedle gustu i poglądów.
Na zdrowie.

16 komentarzy:

  1. To ja mam pytanie: JAK jeść soję i czy w ogóle warto?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, fermentowaną.
      Czyli dobry sos sojowy, miso, tofu, natto, tempeh i chyba jeszcze edamame.
      Na tym koniec dobroci.

      Usuń
  2. A czy olej sojowy jest bezpieczny? I po czym poznać "dobry" sos sojowy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olej jest z soi wyciskany. To nie jest soja fermentowana.

      Dobry sos sojowy składa się z soi, wody, soli i pszenicy (może być bezglutenowy, bez pszenicy). Nic więcej nie powinien mieć.

      Usuń
    2. ok, czyli olejowi sojowemu dziekujemy. pytałam, bo natchnięta Twoimi postami o tłuszczach poczytałam o moim oleju o wdziecznej nazwie "vegetable oil". skład - olej sojowy. wkurzyłam się...

      Usuń
    3. Olej sojowy ma wysoką temp. dymienia. To na jego plus. :)

      A poza tym trzeba czytać ulotki. Wszystko co "zdrowe", "bio", "bezglutenowe" to interes, czysty i żywy. Ale nie dla nas.

      Usuń
    4. To zwykły olej z marketu. Więcej go nie kupię. Zdziwiłam się, bo raczej wiem, co stoi u mnie na półkach. Ale to dobrze, przynajmniej dowiedziałam się czegoś nowego :)

      Usuń
  3. Cytując za Fundacją Wiemy co jemy, która zajmuje się promocją zdrowego stylu życia, a w szczególności zasad prawidłowego odżywiania jako źródła prewencji i wspomagania leczenia chorób zgodnie z "evidence based medicine" (medycyna oparta na dowodach naukowych) i w efekcie zmniejszanie społecznych kosztów opieki zdrowotnej.
    Cytuję:
    "Z cyklu "obalamy mity" – dziś coś na temat soi. Od artykułów na temat jej pro-estrogenowego (a w przypadku mężczyzn – feminizującego – działania) aż huczy w internecie czy w popularnej prasie kobiecej.

    To jeden z wielu mitów żywieniowych. W dużej mierze soja ma działanie ANTY-estrogenowe (m.in. dzięki zawartości tzw izoflawonów) i jest to jeden z powodów, dla którego kolejne badania wykazują jej dobroczynny wpływ np. u kobiet z nowotworem piersi.

    Przedstawiamy Wam najnowszą publikację z tej serii, opublikowaną w najbardziej prestiżowym czasopiśmie żywieniowym na świecie – American Journal of Clinical Nutrition. Jest to analiza wielu poprzednich badań, łącznie na ponad 9500 kobiet.

    Wykazano, że te kobiety, które spożywały najwięcej produktów sojowych (ilość odpowiadająca > niż 10 mg izoflawonów dziennie, czyli np. ok 50 g tofu czy 1/2 szklanki mleka sojowego dziennie) miały o 25% niższe ryzyko nawrotu nowotworu w porównaniu do kobiet, które unikały soi.

    Więcej informacji:
    http://ajcn.nutrition.org/content/96/1/123.short "

    OdpowiedzUsuń
  4. Dalej cytuje fundację Wiemy co Jemy: "Przewlekły stan zapalny łączy się z takimi chorobami jak nowotwory, cukrzyca typu 2 i choroby układu krążenia. W związku z tym trwają poszukiwania sposobów na jego „gaszenie.” Chociaż wiadomo już, że niskoprzetworzone diety roślinne mają działanie antyzapalne, to poszczególne produkty spożywcze również są testowane pod tym kątem.

    W ramach Szanghajskiego Badania Zdrowia Kobiet - dużego projektu naukowego trwającego od 1996 roku - sprawdzono także związek zwyczajowego spożycia soi ze stężeniami szeregu substancji odzwierciedlających stopień zaawansowania stanu zapalnego u 1005 uczestniczek.

    Im spożycie soi było wyższe, tym mniejszy był stan zapalny.

    Kobiety o najwyższej zawartości produktów sojowych w diecie miały o odpowiednio 26% i 14% niższe stężenia interleukiny 6. (IL-6) i czynnika martwicy nowotworu alfa (TNF-α) niż te o najniższym spożyciu. Są to kluczowe substancje dla przebiegu stanu zapalnego. Potrzebne są dalsze badania do określenia jakie konkretnie korzyści zdrowotne mogą wynikać z takich zależności – jednak spójrzmy na potencjalne efekty na bazie dostępnych danych naukowych.

    Przykładowo, w zbadanych populacjach różnica w stężeniach IL-6 między osobami o najwyższych i najniższych jej wartościach na poziomie odpowiednio 27% i 32% wiązała się z o 37% niższym ryzykiem nowotworu płuc i o 25% niższym ryzykiem cukrzycy. Analogiczna 15-procentowa różnica dla TNF-α łączyła się z o 18% niższym ryzykiem zawału serca.

    Więcej informacji:
    http://www.andjrnl.org/article/S2212-2672%2812%2900472-8/abstract
    "

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te mity żywieniowe potwierdza kilkadziesiąt różnych instytucji.

      Ja tego badać nie będę. Napisałam o tym co przeczytałam i co zwróciło moją uwagę.
      Mnie to starczy by sojowych produktów niefermentowanych nie jeść.

      I tyle.

      Usuń
  5. I jeszcze trochę info dla głodnych sojowej wiedzy :) Cytuje za Fundacją Wiemy co Jemy:
    "Zgodnie z obietnicą prezentujemy Wam stanowisko American Institute for Cancer Research (Amerykański Instytut Badań nad Rakiem) w sprawie bezpieczeństwa spożywania soi w kontekście nowotworów, sformułowane na podstawie przeglądu badań w tym temacie.

    W badaniach na hodowlach komórkowych oraz w badaniach na zwierzętach – fitoestrogeny z soi (genisteina i daidzeina) spowalniały wzrost komórek nowotworowych i zapobiegały tworzeniu się guzów. W badaniach laboratoryjnych związki te zmniejszały wzrost guzów prostaty i zwiększały ich samodestrukcję. Uważa się, że efekty te osiągane są przez zmniejszanie stanu zapalnego przez te związki oraz hamowanie działalności białek odpowiedzialnych za wzrost komórek.

    Skąd więc wcześniejsze obawy? Wynikały one z badań na gryzoniach, w których genisteina zwiększała wzrost receptorowo dodatnich komórek raka piersi. Jednakże dziś wiemy, że gryzonie metabolizują ten związek zupełnie inaczej niż gatunek homo sapiens.

    Co mówią badania na ludziach? Sugerują one niższe ryzyko nowotworów: piersi, prostaty, żołądka, jelita grubego oraz płuc związane ze spożyciem soi. "Sugerują", czyli – nie możemy wyciągnąć takiego wniosku na pewno. Żadne z badań nie wskazuje jednak na zwiększone ryzyko.

    Przegląd siedmiu najnowszych badań na kobietach ze zdiagnozowanym już nowotworem piersi wykazał brak negatywnego działania, a nawet zmniejszone ryzyko nawrotu tego nowotworu, nawet u kobiet przyjmujących leki przeciwestrogenowe. Na brak działań niepożądanych, a nawet korzystne działanie spożycia soi wskazują też badania na osobach ze zdiagnozowanym nowotworem prostaty.

    Ile soi mogą spożywać osoby ze zdiagnozowanymi nowotworami? American Institute of Cancer Research daje zielone światło nawet 2-3 porcjom dziennie. Porcja to np. 1 szklanka mleka sojowego, ½ szklanki gotowanej soi czy 85g tofu.

    Czy macie jeszcze jakieś pytania w sprawie soi? Zadajcie je w komentarzach lub wyślijcie do nas wiadomość. W miarę możliwości postaramy się do nich odnieść.

    Źródło:
    http://www.aicr.org/foods-that-fight-cancer/soy.html#research

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od kiedy robimy badania na ludziach???

      Usuń
  6. plus angielskojęzyczne podsumowanie: http://www.veganhealth.org/articles/soy_wth

    OdpowiedzUsuń
  7. Proszę mnie nie obrażać i używać kulturalnych zwrotów.
    Upierdliwe posty będę kasować. Uprzedzam.

    Nie jestem naukowcem. A cytować innych mam prawo. Tak jak przedstawiać ich zdanie i swoje na ten temat opinie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jako weganka zdecydowanie wolę mleko ryżowe, owsiane. I żałuję, że tempeh jest raczej trudno dostępny...

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam
    Kilka lat temu na stronie fundacji Westona Price'a pojawił się artykuł "The Great Iodine Debate" w linku poniżej jest już po polsku, jeśli ktoś jest zainteresowany.

    "Mimo, że doktor Weston Price znalazł zdrowe populacje, które spożywały stosunkowo mało jodu, to badania wykazują, że współcześnie większość ludzi najlepiej radzi sobie przy górnej granicy skali, przyjmując około 1000 mcg na dzień. Często zapomina się o tym, że wiele czynników we współczesnej diecie wpływa negatywnie na pracę tarczycy i zwiększa nasze zapotrzebowanie na jod – nie tylko ekspozycja na halogeny takie jak fluor, chlor i brom, ale także niedobory w witaminie A, B6, selenie i magnezie. Zmniejszona ekspozycja na halogeny i obfite zażywanie tych kluczowych składników zmniejsza nasze zapotrzebowanie na jod.
    W latach 70. badacze brali pod uwagę kwas linolowy omega-6 jako lekarstwo na nadczynność tarczycy.
    Jod na skórę jest świetnym lekarstwem na zmiany przednowotworowe, pieprzyki, keloidy i inne problemy skórne. Wg doktora Davida Derry,
    „…skłonność jodu do wywoływania naturalnej śmierci komórek (apoptoza) czyni go efektywnym przeciwko zmiano przednowotworowym, a prawdopodobnie także wielu nowotworowym. Dany obszar wymieniany jest na zdrową skórę.”
    Jod może być pomocny również w leczeniu innych rodzajów raka, ponieważ indukuje apoptozę – zaprogramowaną śmierć komórek. Apoptoza jest kluczowa dla wzrostu i rozwoju (palce u dłoni płodu kształtują się właśnie przez apoptozę tkanki pomiędzy nimi), a także dla niszczenia komórek, które stanowią zagrożenie dla integralności organizmu, jak komórki rakowe czy komórki zainfekowane wirusami. W pewnym eksperymencie, ludzkie komórki raka płuc, które połączono z genami stymulującymi wychwytywanie i zużycie jodu, przeszły apoptozę i zmniejszyły się gdy dodano jod – tak w przypadku in vitro (poza ciałem) jak i w przypadku wszczepienia ich do żywych myszy. Niektórzy przewidują więc szersze wykorzystanie jodu w leczeniu raka."

    Wielka debata o jodzie - Sally Fallon Morell

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę nie zapraszać i nie "wyróżniać" mnie żadnymi łańcuszkami.
Dziękuję.