Owoce

Owoce

piątek, 24 stycznia 2014

[76] Nasiona Chia

Chia to szałwia hiszpańska. Małe nasionka, przypominające malusieńkie przepiórcze jajeczka. Takie moje osobiste, dziwne skojarzenie, wynikające z tego, że nasionka mają różne kolory, są ciemno albo jasno szare, srebrne, kremowe, mają plami i ciapki. Małe ślicznoty. :) W dodatku pełne cudownej mocy.

foto: moje ulubione Chia

Chia pochodzi z Meksyku i Gwatemalii. Jeszcze przed Kolumbem uprawiana była przez Azteków. /Kiedyś ludzie wiedzieli co dobre./

Z nasionek można zrobić wszystko. Zjeść na surowo, jak otręby. Dodać do jogurtu, sosu, zupy, sałatki (sama nie stosuję, bo opadają na dno i nasiąkają sosem, więc wyjada się je na końcu), mussli, mufinek, chleba, owocowego deseru. Co tylko komu przyjdzie do głowy. Można dodawać w całości, albo mielić.
Trzeba tylko pamiętać, że to roślina oleista (nazwa Chia oznacza: oleisty), więc mielenie Chia nie będzie przypominało mielenia kawy.  



Nasiona Chia są bardzo bogate w kwasy Omega-3 i Omega-6. Zawierają także łatwo przyswajalne białka, tłuszcze, błonnik rozpuszczalny, dużo przeciwutleniaczy. Mają dużo minerałów tj. wapń, fosfor, magnez, żelazo, cynk oraz witaminy z grupy B i E. Nie zawierają glutenu.
Polecane cukrzykom, spowalniają wchłanianie cukrów. Wspomagają przyswajanie pokarmów z przewodu pokarmowego.
Z racji dużej ilości błonnika pokarmowego znakomite dla osób walczących z wilczym apetytem, otyłością itp.
Zatrzymują wodę, potrafią wielokrotnie zwiększyć swoją objętość nasiąkając płynem. Zaletę tę wykorzystują sportowcy, którzy jedząc Chia na dłużej zatrzymują wodę w organizmie. Dzięki temu zjawisku Chia znalazło uznanie jako suplement wspomagający nawilżanie organizmu.


Dziennie zaleca się zjedzenie 1 do 2 łyżeczek tych wspaniałych nasionek. Polecam.
Przeciwwskazań brak. Szkodliwości brak. Wad brak. Zalet mnóstwo. 

Jedna uwaga: dodając Chia np. do ciasta chlebowego trzeba pamiętać o właściwościach wchłaniania wody przez ziarno. Jeśli nasionka wyciągną nam wodę z ciasta, chleb wyjdzie suchy. W chlebie i ciastach wskazane jest, by Chia dodane było na koniec, a przedtem zawieszone w wodzie na 15-30 minut. Wówczas dodajemy gotową już "galaretkę" - taką żelową formę przybierają Chia po namoczeniu - i ciasto z pewnością nie ucierpi.  

foto z kuchnia-kuchnia.pl 
 

16 komentarzy:

  1. Uwielbiam je. Czasami dla urozmaicenia, wsypuje je do butelki z woda. Z dodatkiem kawalka imbiru smakuje super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he Mój syn wczoraj zrobił taki myk. Popijał Chia i wpuścił paszczą do butelki. :D
      Cały dzień popijałam małe napuchnięte żelowe kuleczki. :D

      Usuń
  2. Dziekuje za wpis - to dla nas kolejna nowosc :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I w naszej kuchni zamieszkaly te ziarenka:) na dzien dobry wsypuje lyzeczke do szklanki z ciepla woda, pol soku z cytryny i mozna dzialac! Corce tez sie spodobaly - nawet sie teraz dopomina, jak zapomne dorzucic, bo fajnie je sie rurka wysiorbuje ze szklanki;) jest fun!
    mam tylko pytanie, czy chia + cytryna jakos sie tam nie gryza?

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdzie kupić dobre Chia? Sporo sklepów już je oferuje np. na nasionachia.pl co o nim myślicie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kupuję niczego bez opakowania, na wagę.
      Chyba że to mąka z młyna...

      Usuń
  5. Odkryłam je w książce "Urodzeni biegacze" jako źródło siły :D Podawany tam jest przepis na koktajl z chia. Szklanka wody, łyżka nasion chia, sok z limonki/cytryny, syrop z agawy/miód. Chociaż ja osobiście wolę dodawać taką galaretkę do owsianki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja gdzies przeczytałam, że by nasiona chia spełniły swoje zadanie muszą byc najpierw namoczone kilka godizn w wodzie, soku, mleku lub innym płynie,
    W przeciwnym wypadku, jeśli zjemy je na sucho, to będą odwadniać organizm "wypijając" z niego wodę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wodę łapią z jelit, nie z całego organizmu.

      Dokładnie tak samo robi błonnik, otręby, colon c np.

      Usuń
    2. Ale czy to dobrze?
      W sumie nie znam dobrze zagadnienia, wiec nie wiem.
      Ale tak na chłopski rozum wnioskuję, że lepiej najpierw namoczyc chia, żeby potem ziarenka oddawaływodę do organizmu/ jelit, a nie zabierały ją.

      Usuń
    3. Nie wiem jak to napisać, żeby było jasno i wyraźnie, bez przesadnej fizjologii, ale spróbuję.

      Nie ma czegoś takiego jak oddawanie wody do jelit.
      Jelita mają funkcję resorpcji zwrotnej. Oznacza to ni mniej, ni więcej tylko tyle, że cokolwiek do nich wlejemy (zjemy, wypijemy) i tak zostanie przez ścianę jelita odprowadzone do organizmu.
      Zostaje tylko zbędna masa.

      Gdyby nie umiejętność wiązania wody przez niektóre substancje (np. błonnik), w jelitach zostawałyby same suche kamole. Oddawanie stolca byłoby "porodem" w męczarniach.
      Jemy błonnik (że się go tak przykładowo uczepię) żeby tej wody trochę w jelicie zostawić. To rozluźnia masę kałową i napędza jelita do pracy (ruchy robaczkowe jelit, dzięki którym ta masa się przesuwa). Dzięki temu oddajemy kanalizacji to co oddajemy.

      W przeciwnym razie zbieralibyśmy w sobie tę masę bardzo długo (zwolniona praca jelit, z czasem nawet zatrzymana) aż powstałyby tzw. kamienie kałowe.
      Żeby się tego pozbyć musielibyśmy korzystać z lewatywy.

      Jelita potrzebują wody.

      Może pani jeść Chia jak pani chce. Suche i popite wodą, albo namoczone.
      Podobnie otręby, colon C, suszone owoce.
      Zawsze jednak należy wtedy sporo pić. Błonnik bez płynów zabierze wodę i zatrzyma ją w jelitach. Tak ma być. To prawidłowość.

      A pić trzeba zawsze, około 2L dziennie, bez względu na to, jak jemy Chia.

      Usuń

Bardzo proszę nie zapraszać i nie "wyróżniać" mnie żadnymi łańcuszkami.
Dziękuję.