Owoce

Owoce

piątek, 10 lutego 2017

[168] Kolorowe paski na tubkach - EYE MARK

Już nie mogę tego czytać. No nie mogę. Ciśnienie mam 200 na 150. Czas na wpis.

Kochani, jeśli czytaliście gdzieś albo ktoś Wam naopowiadał, że musicie wyrzucić swoją pastę do zębów, bo ma czarny paseczek na końcu, to idźcie wypić szklankę wody, potem odliczcie do dziesięciu, a na końcu zapomnijcie o całej sprawie.
Naprawdę, szkoda zachodu.

źródło fotki: showtime.pl 


Jakiś czas temu pojawiły się w sieci bujdy, jakoby paski te oznaczały:

ZIELONY - składniki naturalne

NIEBIESKI -  naturalne i chemiczne

CZERWONY - naturalne i chemiczne z przewagą tych drugich

CZARNE - sama chemia

źródło fotki: showtime.pl


Niektórzy silą się na określenie procentowe zawartości jednych i drugich składników.
Jeszcze inni dzielą składniki sztuczne na chemiczne i medyczne - cokolwiek to znaczy.

Wszystko to bujda na resorach. Kit wysokich lotów. Brednie jakich mało.
Aż mi brak odpowiednich epitetów, by to skomentować.

Te paski to nic innego jak zwykła pomoc dla maszyny drukującej.
Najpierw jest pas plastiku, potem nadruk, potem to się odpowiednio zagina, napełnia i zakręca. Maszyna musi nadruk zrobić tak, żeby przód był z przodu, a tył z tyłu, żeby np. napis nie zaczynał się na środku i nie kończył na plecach tuby.
Ten pasek to po prostu wskaźnik dla maszyny. Tzw. EYE MARK.
Proste tak, że aż banalne.
Ale oczywiście jakiś idiota dorobił do tego teorię spiskową i pooooszłooo! 

Tego typu paski znajdują się na plastikowych tubkach. Nie tylko tych z pastą do zębów.
Tubki z innych tworzyw powstają inaczej.
Znaczki o takim znaczeniu mają też butelki z alkoholami. Takie zagłębienia od spodu. Nawet mają one swoją nazwę. Niestety nie pamiętam jaką.

Ale do brzegu...
Kupując pastę, czytajcie składy, nie patrzcie na paseczki i nie słuchajcie / nie czytajcie głupot.

Zdrowia!

piątek, 23 grudnia 2016

poniedziałek, 24 października 2016

[166] Oshee kids

Takie cudo znalazłam ostatnio w sklepie.
Ładna butelka.
Piękny tekst na przedzie.


Cytuję:

"Oshee zachęca dzieci do prowadzenia zdrowego trybu życia i odżywiania się w sposób zrównoważony."

Miło, pomyślałam. Różne smaki. Czyżby czysta woda z sokiem owocowym?


Odwracam, a tam: 
"Skład: woda, cukier, regulator kwasowości (kwas cytrynowy), naturalny aromat malinowy"

Przy innym smaku jak wyżej, tylko na koniec inny "naturalny aromat". 



Do tej pory nie wiem czy się rozpłakać czy roześmiać. :(


Ocenę pozastawiam Wam. 
Wraz z ostrzeżeniem - nie dajcie się nabrać zgrabnym tekstom reklamowym. 

piątek, 1 kwietnia 2016

[165] Łowicz extra gładki

Jakiś czas temu pojawił się nowy dżem Łowicza.
Także 100% owoców, bez dodatku cukru (sacharozy), barwników i konserwantów.

A do tego ma tę cudowną zaletę, że jest zupełnie gładki.
Idealny dla dzieci, do naleśników, deserów, wszędzie tam, gdzie potrzebujemy aksamitnej konsystencji.

Pewnie już wiecie, ale wrzucam dla potomności. ;)







środa, 23 marca 2016

[164] Pini - syrop Herbapolu

Jak już jesteśmy w okresie kaszlowo-smarkowym i lecimy syropami, to zaprezentuję Wam jeszcze jeden. Tym razem jest to syrop przeciwkaszlowy - PINI.

Syrop zawiera najbardziej znaną substancję czynną, wśród syropów przeciwkaszlowych, czyli fosforan kodeiny. No i najbardziej skuteczną.

Poza tym wyciąg z sosny i kopru.

Oto cały skład:

100 g płynu zawiera:
Wyciąg płynny sosnowy (1:1) - 6,6 g, nalewka koprowa (4,5-5:1) - 1,0 g, fosforan kodeiny półwodny - 0,05 g.
Moc produktu: 420,0 mg + 64,0 mg + 3,2 mg / 5 ml
Syrop zawiera nie więcej niż 5 % m/m etanolu.

(źródło: doz.pl)


Pini  nie ma nic więcej. Żadnych śmieci, konserwantów, barwników.

Syropu używamy w kaszlu suchym, męczącym, takim pustym szczeku, bez efektu.
Pini zmniejsza intensywność tego typu kaszlu.

Niby stosujemy tylko powyżej 12 roku życia. Ale wiem, że i młodszym dzieciom jest podawany.
Zalecam jednak kontakt z lekarzem i uzyskanie zgody.

Żaden dramat raczej się nie wydarzy. Jednakże kodeina to substancja z grupy opioidów. Działa na układ nerwowy, podobnie (choć łagodniej) do morfiny. Stąd środki ostrożności.

W moim domu  niezastąpiony, gdy dziecko dopadnie wieczorem mocny kaszel, który wyrywa żołądek i powoduje odruchy wymiotne, uniemożliwiając zaśnięcie.

poniedziałek, 15 lutego 2016

[163] Bronchosol - syrop

Jako, że jestem w trakcie zapalenia oskrzeli i razem z synem wyszczekaliśmy już płuca, przeszłam niezłą drogę z lekami, a dokładniej z syropami na kaszel.
Ręce mogą opaść po same pięty przy lekturze niektórych preparatów farmaceutycznych.

Na palcach jednej ręki mogłabym policzyć te sensowne specyfiki.
Postanowiłam podzielić się z Wami tym znaleziskiem.

Jednym z  nielicznych syropów, bez tony konserwantów i dodatków smakowo-wizualnych (barwnik to bardzo ważny element leczenia kaszlu! ;) ), jaki udało mi się znaleźć, jest BRONCHOSOL.

Syrop ten po 1 nie jest drogi, kosztuje mniej niż 10zł.
Po 2 nie zawiera tony obrzydliwych słodzików, tylko zwykłą sacharozę.
Po 3 nie ma żadnego benzoesanu, ani innych tym podobnych smakowitości.
Po 4 ma jeden aromat i na tym koniec dodatków. 
I na deser - jest preparatem opartym na roślinach.

Gdyby jakiś medyk albo znajomy polecał Wam kiedyś syrop tymiankowy, spokojnie możecie nabywać Bronchosol. 


Skład z ulotki:

"100 ml syropu zawiera:
4360 mg wyciągu gęstego złożonego (3:1) z ziela tymianku Thymus vulgaris (Thymus zygis (L)) i korzenia pierwiosnka Primula veris (L) (Primula elatior (L)) (7,6/1 części) (Extractum compositum spissum ex: Thymi herba et Primulae radice) rozpuszczalnik ekstrakcyjny: woda oraz 19,8 mg tymolu (Thymolum).
Substancje pomocnicze: aromat pomarańczowy, sacharoza, woda oczyszczona.
Lek zawiera nie więcej niż 0,5%(m/m) etanolu."

Dodam, że jest to syrop wykrztuśny, który pobudza wydzielanie śluzu z oskrzeli. 
Nie stosujemy go przy suchym, bezproduktywnym kaszlu, kiedy tylko szczekamy i nic nie mamy do odkrztuszenia.

Idealny, gdy musimy pozbyć się zalegającej wydzieliny, np. przy zapaleniu oskrzeli właśnie.

Zdrowia!

poniedziałek, 12 października 2015

[162] Twaróg z Wielunia

Dziś chcę Wam pokazać prawdziwy twaróg.
O idealnej konsystencji, na kanapki, do sernika, do deserów, naleśników. Do wszystkiego.

Stary, dobry producent z Wielunia.
Serek zwie się "mój ulubiony" i faktycznie jest moim ulubionym.

Nie znajdziecie w nim "ciapy", litra wody, grud.
Nie traficie na zagęstniki w typie karagenu czy mączki chleba świętojańskiego.
Nie będzie w nim mleka w proszku ani stabilizatorów.

W składzie jest ...ser.
Taka niespodzianka. :)
100% sera w serze.

Można?
Można!



Dobry towar nie potrzebuje długich poematów.
Spróbujcie, a na pewno przy nim zostaniecie.
Warto.

Występuje w kilku pojemnościach.

Pozdrawiam


piątek, 25 września 2015

[161] Echinacea - jeżówka

Najpopularniejsza w Europie ze wszystkich jeżówek jest Jeżówka Purpurowa - Echinaceae purpureae. To ona jest składnikiem wszystkich jeżówkowych preparatów aptecznych, jakie widzimy w Polsce.

foto: wikipedia 

Jeżówka należy do rodziny astrowatych. 
Jest popularnym preparatem uodparniającym, ma udokumentowane działanie lecznicze.
Ale działa przy okazji na kilku innych frontach.

Oto co potrafi ta niepozorna roślinka.

Jeżówka:
- ma udokumentowanie działanie przeciwwirusowe (działa na kilka typów wirusa grypy);
- działa przeciwbakteryjnie (najlepiej na gronkowce i paciorkowce) i przeciwgrzybiczo;
- pobudza wydzielanie soku trzustkowego i żołądkowego;
- stymuluje produkcję żółci; 
- poprawia przemianę materii;
- wpływa na regenerację skóry (działanie wspomagające leczenie dermatologiczne);
- działa immunostymulująco;
- działa rozkurczowo i przeciwbólowo, przeciwgorączkowo i napotnie;

Nie są to żadne przypuszczenia, ale konkretne wyniki wielu badań.
Stwierdzono np. że echinacea stymuluje makrofagi do pracy. Makrofagi to komórki żerne, dzięki nim rozprawiamy się z różnymi drobnoustrojami.
Inne komórki (monocyty) echinacea pobudza do produkcji interferonu. Interferon potrafi stymulować nasz układ odpornościowy, rozprawić się z wirusami, pomaga w rozpoznaniu infekcji.
A to tylko kropla w morzu.
Działanie tej roślinki jest naprawdę bardzo szerokie.

W skórze jeżówka chroni kolagen przed degeneracją. Ma także właściwości regeneracyjne dla komórek skóry oraz innych, budujących nasze ciało.
Może służyć wspomagająco przy leczeniu chorób pasożytniczych. Pomaga goić rany i oparzenia.
Świetnie sprawdza się przy leczeniu opryszczki.
Toniki z jeżówki pomagają przy leczeniu trądzika.

Najlepszym dowodem na to jest fakt, że echinacea pojawia się w aptekach nie tylko jako zwykły suplement diety, ale także jako LEK.
Tak, tak, mili państwo. To zielsko leczy.

A oto preparaty mające status leku.

Echinacea MAX - Ratiopharm

Jako dorośli zjadamy 1 tabletkę 2 razy na dobę.
Tabletka jest dosyć duża, ale można ją rozgryźć, w niczym to nie przeszkadza. Można ją podać nastoletnim dzieciom.
Dla maluchów mamy lepszą alternatywę.



Esberitox N

Poza echinaceą mamy tam jeszcze żywotnika i korzeń indygo.
Peparat nie opłaca sie dorosłym, bo jemy go 3 razy dziennie po 3 tabletki. Za to świetnie sprawdza się u dzieci. Tabletki są małe, można je ssać (są smaczne) i dawkowanie dla dzieci jest dużo bardziej ekonomiczne - dzieciom po 4 rż. podajemy 3 razy dziennie po 1 sztuce.



***

Preparatów z jeżówką jest dużo więcej.
Nie polecam jednak niesprawdzonych suplementów.
Ww. przetestowałam na sobie i dziecku. Bardzo ładnie działają.

Nadeszła jesień. Sezon wirusowy. Zaraz będzie nagonka na szczepienia przeciw grypie.

Proponuję zrobić coś dobrego dla siebie i wzmocnić odporność w sposób naturalny.
Dobra dieta (czosnek, cebula, owoce i warzywa), ograniczenie słodyczy, zapychaczy i śmieci + dokarmienie się dobrymi preparatami uodparniającymi.
Zima nie będzie nam straszna.

Pozdrawiam




środa, 12 sierpnia 2015

[160] Płukanie nosa i zatok metodą domową i prawie darmo

Skoro już jesteśmy przy chlorku sodu do płukania nosa (Flixsin), to mam inną opcję dla moich wiernych czytaczy. :)

I ta będzie naprawdę tania.

Kupujemy dobrą sól morską, w eko sklepie, albo z pewnego źródła i od pewnego producenta.
Bierzemy butelkę po Sinus Rinse albo po Flixsin i wlewamy do niej wodę, jak zwykle do płukania.
Do tej wody wsypujemy płaską łyżeczkę soli wcześniej kupionej.
Mieszamy.
Płuczemy.

Proste? Bardzo.
Tanie? A jakże.

Będzie to samo co Flixsin, tylko duuuużo taniej.

foto: smakizpolski.com.pl


Chlorek sodu to czysta sól kuchenna.
Nie kamienna, bo ta ma domieszki.
Ale np. tzw. sól warzona.

Tylko uwaga! Bez antyzbrylaczy!
Ale że taką sól wyrzucamy do kosza, to już wiecie.

Zdrówka!

piątek, 7 sierpnia 2015

[159] Fixsin jako odpowiedź na Sinus Rinse

Ponieważ bombardujecie mnie informacjami i linkami na temat tego preparatu, odpowiem na blogu. Będzie prościej i szybciej.

Owszem, jest taki preparat.
Zwie się Fixsin i naśladuje Sinus Rinse.

Tak prawie, bo nie do końca.
Zawiera jeden składnik. Chlorek sodu.

Sinus Rinse ma jeszcze dwuwęglan sodu.
Więc substancja tak ogólnie rzecz ujmując nie jest ta sama. Skład nie jest ten sam.

Czy można porównać działanie nie wiem, nie próbowałam.

Edit.
A jednak próbowałam.
I powiem tak...
Często zdarza mi się płukać nos samą solą morską lub himalajską, rozpuszczoną w wodzie. Zamiast saszetek jakichkolwiek.
Jednakże do tego zabiegu potrzeba butelki...

Ponieważ moja flaszka z Sinus Rinse gdzieś się zapodziała, poszłam do apteki i kupiłam najmniejszy zestaw Fixsin, z butelką.
Nie jestem w stanie używać tego cuda.
Flaszka tak potwornie śmierdzi plastikiem, że nie jestem w stanie tego znieść.
Mam też obawy co do tworzywa. Czy na pewno jest bezpieczne? Dlaczego tak śmierdzi? Co jest w jego składzie?
Ale ulotka nic o tym nie mówi.
Producent nie umieszcza też informacji odnośnie postępowania z butlą. Nie wiadomo czy można ją wygotować, jak zdezynfekować przed pierwszym użyciem, nic... ani słowa.

Decyzję pozostawiam Wam.
Ja dziękuję.

***

Przekonujecie, że dużo tańszy. W jednym mailu nawet pisano, że dwa - trzy razy tańszy.

Ceny zestawu uzupełniającego z Doz:

Fixsin 17,99 za 30 saszetek = 0,60 zł za jedno płukanie

Sinus Rinse 81,49 za 120 saszetek = 0,68 zł za jedno płukanie

Nieco tańszy, prawda.
Czy to się przekłada na działanie - trudno mi powiedzieć.

Oczywiście można używać obu. Nie ma przeciwwskazań.