Owoce

Owoce

poniedziałek, 24 października 2016

[166] Oshee kids

Takie cudo znalazłam ostatnio w sklepie.
Ładna butelka.
Piękny tekst na przedzie.


Cytuję:

"Oshee zachęca dzieci do prowadzenia zdrowego trybu życia i odżywiania się w sposób zrównoważony."

Miło, pomyślałam. Różne smaki. Czyżby czysta woda z sokiem owocowym?


Odwracam, a tam: 
"Skład: woda, cukier, regulator kwasowości (kwas cytrynowy), naturalny aromat malinowy"

Przy innym smaku jak wyżej, tylko na koniec inny "naturalny aromat". 



Do tej pory nie wiem czy się rozpłakać czy roześmiać. :(


Ocenę pozastawiam Wam. 
Wraz z ostrzeżeniem - nie dajcie się nabrać zgrabnym tekstom reklamowym. 

piątek, 1 kwietnia 2016

[165] Łowicz extra gładki

Jakiś czas temu pojawił się nowy dżem Łowicza.
Także 100% owoców, bez dodatku cukru (sacharozy), barwników i konserwantów.

A do tego ma tę cudowną zaletę, że jest zupełnie gładki.
Idealny dla dzieci, do naleśników, deserów, wszędzie tam, gdzie potrzebujemy aksamitnej konsystencji.

Pewnie już wiecie, ale wrzucam dla potomności. ;)







środa, 23 marca 2016

[164] Pini - syrop Herbapolu

Jak już jesteśmy w okresie kaszlowo-smarkowym i lecimy syropami, to zaprezentuję Wam jeszcze jeden. Tym razem jest to syrop przeciwkaszlowy - PINI.

Syrop zawiera najbardziej znaną substancję czynną, wśród syropów przeciwkaszlowych, czyli fosforan kodeiny. No i najbardziej skuteczną.

Poza tym wyciąg z sosny i kopru.

Oto cały skład:

100 g płynu zawiera:
Wyciąg płynny sosnowy (1:1) - 6,6 g, nalewka koprowa (4,5-5:1) - 1,0 g, fosforan kodeiny półwodny - 0,05 g.
Moc produktu: 420,0 mg + 64,0 mg + 3,2 mg / 5 ml
Syrop zawiera nie więcej niż 5 % m/m etanolu.

(źródło: doz.pl)


Pini  nie ma nic więcej. Żadnych śmieci, konserwantów, barwników.

Syropu używamy w kaszlu suchym, męczącym, takim pustym szczeku, bez efektu.
Pini zmniejsza intensywność tego typu kaszlu.

Niby stosujemy tylko powyżej 12 roku życia. Ale wiem, że i młodszym dzieciom jest podawany.
Zalecam jednak kontakt z lekarzem i uzyskanie zgody.

Żaden dramat raczej się nie wydarzy. Jednakże kodeina to substancja z grupy opioidów. Działa na układ nerwowy, podobnie (choć łagodniej) do morfiny. Stąd środki ostrożności.

W moim domu  niezastąpiony, gdy dziecko dopadnie wieczorem mocny kaszel, który wyrywa żołądek i powoduje odruchy wymiotne, uniemożliwiając zaśnięcie.

poniedziałek, 15 lutego 2016

[163] Bronchosol - syrop

Jako, że jestem w trakcie zapalenia oskrzeli i razem z synem wyszczekaliśmy już płuca, przeszłam niezłą drogę z lekami, a dokładniej z syropami na kaszel.
Ręce mogą opaść po same pięty przy lekturze niektórych preparatów farmaceutycznych.

Na palcach jednej ręki mogłabym policzyć te sensowne specyfiki.
Postanowiłam podzielić się z Wami tym znaleziskiem.

Jednym z  nielicznych syropów, bez tony konserwantów i dodatków smakowo-wizualnych (barwnik to bardzo ważny element leczenia kaszlu! ;) ), jaki udało mi się znaleźć, jest BRONCHOSOL.

Syrop ten po 1 nie jest drogi, kosztuje mniej niż 10zł.
Po 2 nie zawiera tony obrzydliwych słodzików, tylko zwykłą sacharozę.
Po 3 nie ma żadnego benzoesanu, ani innych tym podobnych smakowitości.
Po 4 ma jeden aromat i na tym koniec dodatków. 
I na deser - jest preparatem opartym na roślinach.

Gdyby jakiś medyk albo znajomy polecał Wam kiedyś syrop tymiankowy, spokojnie możecie nabywać Bronchosol. 


Skład z ulotki:

"100 ml syropu zawiera:
4360 mg wyciągu gęstego złożonego (3:1) z ziela tymianku Thymus vulgaris (Thymus zygis (L)) i korzenia pierwiosnka Primula veris (L) (Primula elatior (L)) (7,6/1 części) (Extractum compositum spissum ex: Thymi herba et Primulae radice) rozpuszczalnik ekstrakcyjny: woda oraz 19,8 mg tymolu (Thymolum).
Substancje pomocnicze: aromat pomarańczowy, sacharoza, woda oczyszczona.
Lek zawiera nie więcej niż 0,5%(m/m) etanolu."

Dodam, że jest to syrop wykrztuśny, który pobudza wydzielanie śluzu z oskrzeli. 
Nie stosujemy go przy suchym, bezproduktywnym kaszlu, kiedy tylko szczekamy i nic nie mamy do odkrztuszenia.

Idealny, gdy musimy pozbyć się zalegającej wydzieliny, np. przy zapaleniu oskrzeli właśnie.

Zdrowia!

poniedziałek, 12 października 2015

[162] Twaróg z Wielunia

Dziś chcę Wam pokazać prawdziwy twaróg.
O idealnej konsystencji, na kanapki, do sernika, do deserów, naleśników. Do wszystkiego.

Stary, dobry producent z Wielunia.
Serek zwie się "mój ulubiony" i faktycznie jest moim ulubionym.

Nie znajdziecie w nim "ciapy", litra wody, grud.
Nie traficie na zagęstniki w typie karagenu czy mączki chleba świętojańskiego.
Nie będzie w nim mleka w proszku ani stabilizatorów.

W składzie jest ...ser.
Taka niespodzianka. :)
100% sera w serze.

Można?
Można!



Dobry towar nie potrzebuje długich poematów.
Spróbujcie, a na pewno przy nim zostaniecie.
Warto.

Występuje w kilku pojemnościach.

Pozdrawiam


piątek, 25 września 2015

[161] Echinacea - jeżówka

Najpopularniejsza w Europie ze wszystkich jeżówek jest Jeżówka Purpurowa - Echinaceae purpureae. To ona jest składnikiem wszystkich jeżówkowych preparatów aptecznych, jakie widzimy w Polsce.

foto: wikipedia 

Jeżówka należy do rodziny astrowatych. 
Jest popularnym preparatem uodparniającym, ma udokumentowane działanie lecznicze.
Ale działa przy okazji na kilku innych frontach.

Oto co potrafi ta niepozorna roślinka.

Jeżówka:
- ma udokumentowanie działanie przeciwwirusowe (działa na kilka typów wirusa grypy);
- działa przeciwbakteryjnie (najlepiej na gronkowce i paciorkowce) i przeciwgrzybiczo;
- pobudza wydzielanie soku trzustkowego i żołądkowego;
- stymuluje produkcję żółci; 
- poprawia przemianę materii;
- wpływa na regenerację skóry (działanie wspomagające leczenie dermatologiczne);
- działa immunostymulująco;
- działa rozkurczowo i przeciwbólowo, przeciwgorączkowo i napotnie;

Nie są to żadne przypuszczenia, ale konkretne wyniki wielu badań.
Stwierdzono np. że echinacea stymuluje makrofagi do pracy. Makrofagi to komórki żerne, dzięki nim rozprawiamy się z różnymi drobnoustrojami.
Inne komórki (monocyty) echinacea pobudza do produkcji interferonu. Interferon potrafi stymulować nasz układ odpornościowy, rozprawić się z wirusami, pomaga w rozpoznaniu infekcji.
A to tylko kropla w morzu.
Działanie tej roślinki jest naprawdę bardzo szerokie.

W skórze jeżówka chroni kolagen przed degeneracją. Ma także właściwości regeneracyjne dla komórek skóry oraz innych, budujących nasze ciało.
Może służyć wspomagająco przy leczeniu chorób pasożytniczych. Pomaga goić rany i oparzenia.
Świetnie sprawdza się przy leczeniu opryszczki.
Toniki z jeżówki pomagają przy leczeniu trądzika.

Najlepszym dowodem na to jest fakt, że echinacea pojawia się w aptekach nie tylko jako zwykły suplement diety, ale także jako LEK.
Tak, tak, mili państwo. To zielsko leczy.

A oto preparaty mające status leku.

Echinacea MAX - Ratiopharm

Jako dorośli zjadamy 1 tabletkę 2 razy na dobę.
Tabletka jest dosyć duża, ale można ją rozgryźć, w niczym to nie przeszkadza. Można ją podać nastoletnim dzieciom.
Dla maluchów mamy lepszą alternatywę.



Esberitox N

Poza echinaceą mamy tam jeszcze żywotnika i korzeń indygo.
Peparat nie opłaca sie dorosłym, bo jemy go 3 razy dziennie po 3 tabletki. Za to świetnie sprawdza się u dzieci. Tabletki są małe, można je ssać (są smaczne) i dawkowanie dla dzieci jest dużo bardziej ekonomiczne - dzieciom po 4 rż. podajemy 3 razy dziennie po 1 sztuce.



***

Preparatów z jeżówką jest dużo więcej.
Nie polecam jednak niesprawdzonych suplementów.
Ww. przetestowałam na sobie i dziecku. Bardzo ładnie działają.

Nadeszła jesień. Sezon wirusowy. Zaraz będzie nagonka na szczepienia przeciw grypie.

Proponuję zrobić coś dobrego dla siebie i wzmocnić odporność w sposób naturalny.
Dobra dieta (czosnek, cebula, owoce i warzywa), ograniczenie słodyczy, zapychaczy i śmieci + dokarmienie się dobrymi preparatami uodparniającymi.
Zima nie będzie nam straszna.

Pozdrawiam




środa, 12 sierpnia 2015

[160] Płukanie nosa i zatok metodą domową i prawie darmo

Skoro już jesteśmy przy chlorku sodu do płukania nosa (Flixsin), to mam inną opcję dla moich wiernych czytaczy. :)

I ta będzie naprawdę tania.

Kupujemy dobrą sól morską, w eko sklepie, albo z pewnego źródła i od pewnego producenta.
Bierzemy butelkę po Sinus Rinse albo po Flixsin i wlewamy do niej wodę, jak zwykle do płukania.
Do tej wody wsypujemy płaską łyżeczkę soli wcześniej kupionej.
Mieszamy.
Płuczemy.

Proste? Bardzo.
Tanie? A jakże.

Będzie to samo co Flixsin, tylko duuuużo taniej.

foto: smakizpolski.com.pl


Chlorek sodu to czysta sól kuchenna.
Nie kamienna, bo ta ma domieszki.
Ale np. tzw. sól warzona.

Tylko uwaga! Bez antyzbrylaczy!
Ale że taką sól wyrzucamy do kosza, to już wiecie.

Zdrówka!

piątek, 7 sierpnia 2015

[159] Fixsin jako odpowiedź na Sinus Rinse

Ponieważ bombardujecie mnie informacjami i linkami na temat tego preparatu, odpowiem na blogu. Będzie prościej i szybciej.

Owszem, jest taki preparat.
Zwie się Fixsin i naśladuje Sinus Rinse.

Tak prawie, bo nie do końca.
Zawiera jeden składnik. Chlorek sodu.

Sinus Rinse ma jeszcze dwuwęglan sodu.
Więc substancja tak ogólnie rzecz ujmując nie jest ta sama. Skład nie jest ten sam.

Czy można porównać działanie nie wiem, nie próbowałam.

Edit.
A jednak próbowałam.
I powiem tak...
Często zdarza mi się płukać nos samą solą morską lub himalajską, rozpuszczoną w wodzie. Zamiast saszetek jakichkolwiek.
Jednakże do tego zabiegu potrzeba butelki...

Ponieważ moja flaszka z Sinus Rinse gdzieś się zapodziała, poszłam do apteki i kupiłam najmniejszy zestaw Fixsin, z butelką.
Nie jestem w stanie używać tego cuda.
Flaszka tak potwornie śmierdzi plastikiem, że nie jestem w stanie tego znieść.
Mam też obawy co do tworzywa. Czy na pewno jest bezpieczne? Dlaczego tak śmierdzi? Co jest w jego składzie?
Ale ulotka nic o tym nie mówi.
Producent nie umieszcza też informacji odnośnie postępowania z butlą. Nie wiadomo czy można ją wygotować, jak zdezynfekować przed pierwszym użyciem, nic... ani słowa.

Decyzję pozostawiam Wam.
Ja dziękuję.

***

Przekonujecie, że dużo tańszy. W jednym mailu nawet pisano, że dwa - trzy razy tańszy.

Ceny zestawu uzupełniającego z Doz:

Fixsin 17,99 za 30 saszetek = 0,60 zł za jedno płukanie

Sinus Rinse 81,49 za 120 saszetek = 0,68 zł za jedno płukanie

Nieco tańszy, prawda.
Czy to się przekłada na działanie - trudno mi powiedzieć.

Oczywiście można używać obu. Nie ma przeciwwskazań.



poniedziałek, 27 kwietnia 2015

[158] Smakija - kaszka z sosem


Smakiję pewnie znacie.
Całkiem niegłupi pomysł na deser. Jak tak popatrzeć po wszystkich półkach ze słodkościami.

Dziś zauważyłam jedną ciekawostkę.
Każdy smak ma inny skład!

Kolejny raz więc powtórzę - czytamy skład!
Nawet gdy coś już znamy, a wybieramy inną wersję smakową/zapachową, nawet gdy tylko opakowanie miało się zmienić, nawet gdy kupujemy to coś od pięciu lat.
Sprawdzamy czy nie ma tajemniczych zmian w składnikach, kontrolujemy czy ktoś nie robi nas w konia, delikatnie rzecz ujmując.


Smakija z sosem truskawkowym i malinowym czasami gości w moim domu. Rzadko ale jednak.
Skład znam i wiem, że mnie nie zabije.
Ale... dziś trafiłam na tę samą łakotkę w wersji z sosem z owoców leśnych.
Przyznaję, chwyciłam żeby spróbować... 

I surprise!
Zagęszczona nie pektynami, a KARAGENEM.

Nie mogłam zrobić dla Was fotki, bo jej nie kupiłam, a producent sprytnie zamieścił skład.
W przerwie między kubkiem z kaszą a tym z sosem. :)
/Widać na zdjęciu.  
Trzeba odgiąć półkole z sosem, by dostać się do składu zapisanego na półkolu z kaszą./
Genialne bym powiedziała. Gdyby nie było to po prostu świńskie.
Starsza pani z dalekowzrocznością raczej nie pokombinuje i nie sprawdzi co tam jest. Mnie się udało sprytnie kuknąć, dzięki miłej pani sprzedającej.

Smakiję chciałam pochwalić. Nie żeby to był zdrowy deser, ale na pewno nie jest szkodliwy.
/Pomijam alergie./ 
Niestety karagen mnie rozczarował i nie pochwalę.
Ciekawe też jest, że sos z owoców leśnych pojawił się później, po tym jak klient zapoznał się z dwiema poprzednimi wersjami... 

Rozczarowanie. :(

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

[157] Czerń brylantowa

Czerń brylantowa to barwnik o symbolu E-151.Znany też jako Czerń PN.

Znalazłam go wczoraj w nowych suplementach, w aptece. I bardzo mi się ten widoczek nie spodobał.

foto: ciekawe.one.pl

Czerń brylantowa to barwnik szkodliwy.
Po pierwsze to barwnik azowy, a więc mocno alergizujący.
Po drugie, z racji powyższego - absolutnie nie dla dzieci.

Po trzecie - absolutnie zakazany u osób uczulonych na salicylany.

Może uszkodzić nerki.
Badania wykazały, że w jelitach zostaje przerobiony przez bytujące tam bakterie (naturalna flora bakteryjna) do niebezpiecznych dla nas substancji. 

W połączeniu z różnymi konserwantami (np. z benzoesanem sodu) wywołuje pobudzenie, zwłaszcza u dzieci.

W wielu krajach zakazany. Między innymi w Norwegii, Finlandii, Japonii ale też  w USA i Kanadzie.
U nas dozwolony. Niestety.

Znajdziemy go w lekach - o dziwo.
W kandyzowanych owocach, kolorowych alkoholach, lodach, jogurtach, ciemnych sosach z paczki (że niby taki super pieczeniowy ten sos), niektórych musztardach, gotowcach sushi. 
Poza tym w deserach, gotowych ciastach, galaretkach. Wszędzie tam, gdzie rzekomo dodane są ciemne owoce, np. czarna porzeczka. Oczywiście nie we wszystkich.
Szczęściem są i tacy producenci, którzy doleją więcej soku i darują sobie ten barwnik.
Niestety kasa robi swoje i wielu producentów ma w D4 nasze zdrowie.

Barwi się nim także tani, gówniaty kawior - dzięki temu zabiegowi uzyskuje ładną czerń i wygląda bardziej szlachetnie.

Bojkotujemy. Zdecydowanie.