Owoce

Owoce

piątek, 17 kwietnia 2015

[156] Truskawki w kwietniu

Widzieliście na straganach piękne, duże truskawki?

Nie jedzcie tego, błagam!

Nie wiem co to ma w środku tak do końca, ale kupiłam to przedwczoraj i padłam...
Syn mnie ubłagał na kilka sztuk. Próbowałam wytłumaczyć, że to nie sezon, że nie mogą być  dobre itd. ale spieszyliśmy się na ważne zajęcia i nie było czasu na wojny uliczne z pięciolatkiem. ;)
Kupiłam kilka sztuk. 

Młody zjadł dwie, ja jedną.
Teraz mam wyrzuty sumienia. 
Smaku truskawki w tym nie było wcale.
Kolor dziwny jakiś.
Aromat sztuczny jak w galaratce truskawkowej.

Trzy sztuki zostały do następnego dnia.
Rano zastałam toto w miseczce i uwierzyć nie mogłam.
Kolorów dostały przeróżnych, od rudego przez fiolet do brązu.
Wyglądało to trochę jak plamy benzyny w kałuży, z dodatkiem błota. 
Wnętrze stało się brązowe jak w stłuczonych jabłkach.

Chciałam toto sfotografować, ale nie miałam czasu, a jak wróciłam okazało się, że moja mamusia szanowna dostała zawału na widok tego czegoś i wyrzuciła, żeby dziecko się nie zainteresowało broń Boże.
I fotki nie ma.

Nie wiem czym oni to spryskali, żeby było różowe i wyglądało na dojrzałe, ale na pewno nie jest to żadna naturalnie wyrośnięta i dojrzała truskawka.

Z nocnej lektury tu i tam udało mi się dowiedzieć, że truskaweczki hiszpańskie (i nie tylko) o tej porze roku naćkane są wieloma ciekawymi substancjami, w tym i takimi, które są u nas zakazane.
A u nas zakazane jest mało co.
W owocach tych znajdziemy np. bromek metylu oraz chloropikrynę.

Chloropikryna to środek chemiczny, tzw. bojowy środek trujący, silnie drażniący drogi oddechowe oraz śluzówkę przewodu pokarmowego. Nic więc dziwnego, jeśli po takiej konsumpcji zacznie boleć Was brzuch.
Możecie także zacząć kaszleć albo kichać.
To tylko niektóre z atrakcji jakie mogą się nam przydarzyć po zjedzeniu takich truskawek.

Zwykle jestem wredną matką i zakazuję mojemu dziecku trucizny i pewnie w życiu bym tego nie kupiła przed sprawdzeniem z jakim wrogiem mam do czynienia, gdyby nie to, że pędziliśmy na diagnozę i młody musiał być miły, grzeczny i przyjazny dla otoczenia. :)
No ale... kupiłam i wiem, czego wcześniej nie wiedziałam.

Uczcie się na moich błędach. :)

Aha - ciekawym polecam film " Prawdziwy koszt truskawki".
Dla ludzi o mocnych  nerwach.

Pozdrawiam

11 komentarzy:

  1. Widziałam już te truskawki na straganach. Ale absolutnie nie kupię!

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię patrzeć na te truskawki. Są tak piękne, że aż nie mogę uwierzyć, że to do jedzenia. Więc patrzę i podziwiam i jak już tak się napatrzę, że bardzo, bardzo mi się zechce, to idę do marketu i kupuję mrożone ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. A czy widziała Pani truskawki eco w lidlu? Piszą ze bez chemii, nawet maja zapach truskawek smak no cóż ...

    OdpowiedzUsuń
  4. wow - blog odkryłam dosłownie dzisiaj. Nie żyję zdrowo - jeszcze, ale bym chciała. Zaczęłam od kilku tygodni ciekawić się składami wszystkich wynalazków wszystkimi E i innymi badziewiamy. Teraz wiem że idę na wojne i zaczynam od teraz. Twój blog jest na maksa pomocny - gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  5. W Polsce nie kupuję takich truskawek, bo są nie do jedzenia. Za to, gdy mieszkałam na Węgrzech kupowałam nawet w marcu. Powód był jeden - ciążowa zachcianka, której nie umiałam zwalczyć. Jednak te na Węgrzech (które węgierskie jeszcze nie są) różnią się od tych w Polsce. Przede wszystkim smakują, jak truskawki. Nie wiem, o co chodzi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem tylko tyle w Polsce i jeszcze w Polsce można jeść truskawki - oczywiście najlepiej w sezonie – i to bez obawy (mowa o targowiskach gdzie okoliczni rolnicy mają swoje niewielkie uprawy truskawek, a nie kilkadziesiąt hektarów tylko truskawki, bo wiadomo czym to pachnie). A oto dlaczego w Polsce jest inaczej. W okresie studiów (lata nie tak odległe 2008-12) jeździłem do Włoch na okres tzw. zbiorów i to co zobaczyłem nie miało nic wspólnego z reklamą np. ketchupu Pudliszki. Zachodnie kraje zwłaszcza południowe to jedna wielka chemiczna szklarnia/pole. Pracowałem przy zbiorze cukinii, pomidorów, inni byli przy truskawach, były też śliwki, brzoskwinie, gruszki itp. Największy szok to była cukinia, pomidor i truskawka. Takie pola we Włoszech czy Hiszpanii jest przed sadzeniem naszpikowane linkami irygacyjnymi. Kilometry tego ludzie kładą w rządkach gdzie będą potem umieszczać sadzonki na przyszłe zbiory. W czerwcu cały sezon warzywny rusza pełną parą. Jakież było moje zdziwienie kiedy po przebranym całym polu z cukinii i pomidorów, na drugi dzień to samo pole czekało z nowymi darami natury. Wystarczyła noc i magiczne przekręcenie kurka gospodarza ze "specjalnym" składnikiem nawadniającym by rano mrugała do mnie dorodna cukinia, albo w ziemi zakryte gęstymi liśćmi pomidory (czerwone i dorodne). To samo z truskawkami. Raz przez pomyłkę wszedłem do szopy z której wychodził cały system irygacyjny. Myślałem, że zemdleje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na 10 m2 nigdy w życiu nie widziałem tyle czaszek i przekreślonych znaczków na opakowaniach z nawozami. Z reszta nie bez skutków było to zbieranie warzyw. Na cukiniach i pomidorach ludzie stawali się zieloni i to dosłownie. Nie byliśmy w stanie ubierać białych podkoszulków bo pod pachami i w miejsach gdzie człowiek się poci były mocne zielone ślady. Do 3 miesięcy po przyjeździe do Polski nie nosiłem białych ubrań bo świeciłem na zielono. Oczywiście byli mniej słabsi zdrowotnie ludzie którzy już po kilku dniach dostawali wysypki, gorączek i innych drastycznych objawów. I tu najlepsze. Wszystkie te zbierane ręcznie warzywa trafiały w tym samym lub maksymalnie na drugi dzień rano do topowych marketów (we Włoszech np. Conad, Fimilia itp.) czyli coś jak do naszej Almy czy Tesco. Ludzie kupywali obrane przez nas warzywa jako świeże i gotowe do zjedzenia. W przypadku pomidorów nasz rolnik włoski na wstępie nam wyjaśnił że po okresie ręcznego zbierania przez nas pomidorów na samym końcu kiedy już sadzonki nię będą w stanie już rodzić pomidorów na ostatni rzut wjedzie tam kombajn z inteligentym systemem który rozróżnia kolor czerwony od zielonego i pod wysokim stężeniem powietrza odrzuca "nie nadające się" pomidory. Widząc to na własne oczy dodam że system nie miał opcji odrzucania tony ziemi i całych krzaków pomidorów oraz tych zgnitych również. I to moi drodzy jak stwierdził gospodarz trafia do Polski na ketchup Pudliszki (producenta też nam zdradził gospodarz ;)).

      Usuń
    2. A więc cieszmy się z tego że Polska jest najmniej skażonym krajem w Europie, który pod ostrzałem UE przyjmuje co raz to nowe dyrektywy nawozowania i stosowania trujących środków uprawy roślin. Bronek zdążył już podpisać ustawę o GMO dla Polski i teraz producent nie ma nawet obowiązku do informacji na etykiecie produktu, że stosował jakiekolwiek GMO w postaci nawozów.
      Od tego momentu za granicą nie kupowałem warzyw, ale chodziłem do mojej włoskiej sąsiadki i u niej zaopatrywałem się w pomidory i sałatę.
      Doceńmy to co jest jeszcze nieskażone w naszym kraju. Wiadomo truskawki w kwietniu u nas to wiadomo że szklarnia i "chemia nocą"

      Usuń
  7. Wszystko zależy od odmiany i sposobu hodowli. Raz dziadek posadził u siebie odmianę truskawek, które dawały owoce duże, ale wodniste że ledwie było czuć smak. Ale nie sypał ich i nie pędził.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę nie zapraszać i nie "wyróżniać" mnie żadnymi łańcuszkami.
Dziękuję.